niedziela, 16 lutego 2025

Tekst 1

 Dziś nic już nie powiem,
Bo skończył się czas,
Odejdę stąd sobie,
Pomacham zza bram,

Dziś pora zamilknąć,
Choć dalej chcę grać,
I cieszyć się chwilą,
Wyjawić swój plan,

REF.
Czy został tu ktoś jeszcze?
Nie słyszę nawet echa,
W tym domu jest bezpiecznie,
A jednak nikt nie czeka,

Czy został tu ktoś jeszcze?
Nie słyszę żadnych kroków,
W magicznym widzę lustrze,
Że nikt nie stoi z boku,


Czy wierzyć w rozsądek,
Ciągnący na dno,
W szaleństwie przytomnieć,
Z szarości zmyć tło,


REF
Czy został tu ktoś jeszcze?
Nie słyszę nawet echa,
W tym domu jest bezpiecznie,
A jednak nikt nie czeka,

Oddycham złym powietrzem,
Pachnącym smutkiem wokół,
Wiesz dobrze, przecież nie chcę,
Być łzą na Twoim oku,








poniedziałek, 27 kwietnia 2020

FacebookOut

Chciałoby się rzec: wylogowałem się do życia. Jednak piszę ten tekst na własnym blogu a nie na kartce papieru, więc trudno w tym przypadku mówić o całkowitym odcięciu się od sieci. Nie mniej jednak przeszywa mnie niesamowite uczucie lekkości i czystości umysłu. Po około 11 latach codziennego kukania w stylu: "a co tam na fejsie" czuję się jakbym znów był 15 latkiem, patrzącym na życie z bezgranicznym entuzjazmem. Mam wrażenie, że dotarłem do punktu wyjścia i mogę ponownie objąć kontrolę nad swoim czasem, ustalić system wartości, który był niekiedy chwiejny. 
Minęła doba. Zanim moje konto zniknie bezpowrotnie musi minąć miesiąc. Kiedy kilka lat temu rozważałem opcję pozbycia się FB miałem ogromny dylemat. Istniało zbyt wiele istotnych dla mnie punktów, których bezpardonowe porzucenie mogłoby się skończyć pożałowaniem tej decyzji. Mam na myśli postrzeganie owego portalu jako narzędzia do rozwijania pasji i projektów. 
Wszystko jednak ma swój koniec. Również poświęcanie czasu na wspomniane kwestie, stawało się stopniowo bezcelowe i zatraciło swoją pierwotną, unikatową wartość związaną z myśleniem perspektywicznym.
W zasadzie mógłbym napisać tutaj litanię długości Muru Chińskiego, ale nie uważam bym dokonał jakiegoś niezwykłego osiągnięcia. Zatem nie będę pochylał się nad tym tematem zbyt intensywnie. Uciekłem od Facebooka, który stał się dla mnie kopalnią negatywnych emocji i prowadzących donikąd dyskusji. Nie oznacza to jednak, że popadłem ze skrajności w skrajność. Odcinam się, by pozostać w zgodzie z własnym sumieniem i myślę, że to dostateczny powód.

Spośród licznych pamiątek, które postanowiłem zachować wybrałem kilkadziesiąt - ciekawych, zabawnych, poruszających. Wartych odkopania i umieszczenia w tym symbolicznym poście.  Zdjęcia, memy, screenshoty - wszystko to czym przez lata dzieliłem się z moimi facebookowymi znajomymi.